Zapętlone #2: Na smutno

W miłości bywa różnie. Są wzloty i upadki, a początków jest niewiele więcej niż zakończeń. Każdy z rozstaniem radzi sobie inaczej. Ja uciekałam w muzykę, nierzadko zapętloną. Opisy dziś krótkie, bo nie ma co smęcić za długo. Czytacie i słuchacie na własną odpowiedzialność.

 

Gotye „Somebody that I used to know”

Prawie 4000 odtworzeń w ciągu dwóch tygodni. Pomogło. Teraz słucham tego raz na kilka miesięcy, zawsze przypadkiem.

 

Ira „Bezsenni”

To jest właśnie moje rekordowe zapętlenie, o którym wspomniałam w pierwszej części tego cyklu. Prawie 3 miesiące utworu włączonego 24h/dobę. Gdy wychodziłam z domu, to przełączałam się na mp3. Słuchałam nawet na lekcjach, z jedną słuchawką w uchu i głośnością nastawioną na prawie minimum. No cóż… Typowa przewrażliwiona nastolatka ;). Wiecie, byłam emo zanim chłopaki z Tokio Hotel przyszli na świat (możecie sobie wygooglać co to).

 

Stare Dobre Małżeństwo „Znów piąta nad ranem”

Tej piosenki słuchałam podczas długich rozmów w sieci. Zwłaszcza nad ranem, gdy kolejna osoba przez całą noc nie pojawiła się na GG. Czasy oczywiście też licealne.

 

Conjure One „Sleep”

Piosenka podesłana mi kiedyś przez wyjątkową dla mnie w tamtym okresie osobę. Nie mogło być mowy o tym, by mi się nie zapętliła, gdy przestaliśmy ze sobą rozmawiać.

 

Muse „Unintended”

Jedyna piosenka w całym zestawieniu, do której wciąż od czasu do czasu wracam. Jednak teraz raz wystarczy.

 

Do zapętlonej listy na Spotify dorzucam 3 z 5 utworów. Niestety, powyższych polskich kawałków tam nie znajdziecie :(.

 

Foto: Gavin Schaefer

Może zainteresują Cię również

avatar
  Subscribe  
Powiadom o