"Klub Mefista" Tess Gerritsen | JennyDawid.pl

"Klub Mefista" Tess Gerritsen (Albatros)Jak już kiedyś wspominałam na blogu, Tess Gerritsen poznałam przypadkiem (podziękowania dla pani w księgarni na Dworcu Centralnym w Warszawie!), ale od pierwszej powieści wiedziałam, że będzie to jedna z moich ulubionych autorek. I tak ją sobie dawkuję po kawałku, żeby za szybko mi się nie skończyły jej książki. Może dlatego mi się jeszcze nie przejadła?

Tym razem sięgnęłam po kolejną część cyklu o policjantce Jane Rizzoli i patologu sądowym Maurze Isles. Na miejscu zbrodni, gdzie zostają wezwane, zastają coś tak niewyobrażalnego, że nawet żołądki najtwardszych mają ochotę wydostać się na zewnątrz jak najszybciej. Moja wyobraźnia także zawędrowała za daleko. W pewnym sensie zostałam zmuszona do przeczytania książki prawie jednym ciągiem, żeby móc w miarę spokojnie spać w nocy. Jakoś łatwiej jest zasnąć, gdy sprawa zostaje rozwiązana.

Kryminalny motyw przewodni przypadkiem zazębił się z inną moją lekturą z tego czasu (a konkretniej „Azazelem” Borisa Akunina). Miałam więc przy okazji interesującą lekcję historii i starożytnych wierzeń, dzięki wzajemnie uzupełniającym się informacjom. Tess ciekawie wymieszała przeszłość z teraźniejszością, doprawiając to odrobiną ponadczasowych zagadnień.

Sposób prowadzenia głównego wątku przypominał mi książki Camilli Läckberg, gdzie czyjeś wspomnienia przeplatają się z bieżącymi wydarzeniami, dążąc do wspólnego rozwiązania. Jednak Gerritsen użyła tego zabiegu po raz pierwszy (przynajmniej na 10 jej powieści, które czytałam). Za to Läckberg stosowała go w każdym tomie sagi o Fjällbace. Niestety, to nieco zepsuło mi odbiór „Klubu Mefista”, wprowadzając skojarzenie z pisaniem według szablonu. Nie można jednak za to winić Tess, sama jestem sobie winna.

Jako że powieść ta jest częścią cyklu, warto także wspomnieć o wątkach pobocznych [UWAGA! SPOILERY: pomiń ten akapit, żeby ich uniknąć]. W życiu prywatnym Jane Rizzoli znów nastąpi mała rewolucja, tym razem za sprawą jej matki, która wreszcie postanawia się zbuntować przeciwko roli służącej własnego męża i dorosłego syna. Także poukładany świat Maury Isles ponownie zadrży, gdy niespodziewanie spotka na miejscu zbrodni unikanego przez wiele miesięcy księdza Daniela. Poznała go w „Grzeszniku” i stał się bliższy jej sercu niż na to zezwalał rozsądek.

Wplecione zgrabnie wątki obyczajowe dodają powieści Gerritsen kropkę nad i. Sprawiają, że nie jest to kolejna książka, którą się (z przyjemnością mniejszą bądź wiekszą) pochłonie, a potem o niej zapomni. Niedokończone historie głównych bohaterów ciągle żyją w głowie czytelnika i nie dają o sobie zapomnieć . Powrót w znany częściowo nam już świat kolejnych części serii jest jak spotkanie z dobrymi znajomymi. Lubię tego typu przywiązanie.

Tess Gerritsen nie przebiera w środkach. Jako były lekarz dobrze wie, gdzie i co człowiek ma w środku – i sumiennie rozrzuca te wnętrzności po całej książce (niekoniecznie zgodnie z zasadami anatomii). Dlatego wrażliwszym osobom odradzam sięganie po jej thrillery medyczne. Siebie uważam za bardzo wytrzymałą i częściowo niewrażliwą na takie rzeczy, a i tak niektóre opisy czytam przez palce.

 

Także jeśli niestraszne Ci są obrazowe opisy zbrodni, a pogmatwane losy bohaterów to coś, co uwielbiasz, polecam z czystym sumieniem serię o Jane Rizzoli i Maurze Isles.

,
Podobne wpisy

2 Komentarze on "Tess Gerritsen „Klub Mefista”"

Powiadom o
avatar
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najpopularniejsze
Patrycja | Zielona Małpa
Gość

Kiedyś czytałam jakąś powieść Tess Gerritsen i pamiętam, że całkiem dobrze mi się ją czytało. Może w najbliższym czasie sięgnę po jakąś jej książkę. Tylko czy trzeba czytać je po kolei? 😃

Jenny Dawid
Admin

Jeśli chodzi o wątki kryminalne, to każda jest zamkniętą historią. Jednak można sobie zaspoilerować historie bohaterów. Wszystko zależy od tego, jak bardzo Cię bolą spoilery. Ja w takich sytuacjach wolę czytać po kolei, ale myślę, że nie ma takiej potrzeby.

wpDiscuz