"Basza smaku" Saygin Ersin | JennyDawid.pl

 Po „Baszę smaku” pewnie nigdy nie sięgnęła, gdyby nie pewien zbieg okoliczności. Przegapiłabym wtedy szansę na poznanie cudownej opowieści, do której pewnie jeszcze niejednokrotnie powrócę.

Cieszę się jednak, że nie przeczytałam w całości opisu na okładce przed rozpoczęciem lektury, bo zdradza on zbyt wiele. A jeśli ktoś mnie zna, ten wie, że spoilerów nie cierpię najbardziej na świecie.

Postaram się opowiedzieć Wam dziś, dlaczego zakochałam się w książce Saygın Ersina w taki sposób, by nie odebrać nikomu przyjemności z jej samodzielnego czytania. Zacznijmy od tego, że człowiek posiada pięć podstawowych zmysłów…

Smak

„Delektowanie się smakiem ryżu na języku było przyjemnością samą w sobie, lecz przełknięcie go stanowiło już zupełnie inny rodzaj rozkoszy. Miękki ryż łagodził moc ziaren pieprzu, a w połączeniu ze świeżym masłem i przyprawy, i ryż subtelnie ześlizgiwały się ku żołądkowi.”

Historia zaczyna się od uczty u jednego z najznamienitszych kupców Konstantynopola. W owej uczcie bierze udział znany ze swojej wybredności w każdej dziedzinie Siyavuş Aga, naczelny miecznik sułtański. Już na pierwszych stronach można wyczuć, że autor nie umie obojętnie przejść wobec całego przepychu otaczającego najbogatszych i z detalami opisuje otoczenie, w którym przebywają goście.

I chociaż to, co widzą oczy, jest piękne, to pierwsze skrzypce szybko zaczynają grać smaki i zapachy potraw kolejno wnoszonych na stół. Obserwujemy to wszystko oczami (i podniebieniem) Halila Paszy, pełniącego funkcję skarbnika prowincji. Nie ma wątpliwości, że doświadcza on czegoś niezwykłego, czego nie zapomni do końca życia.

I cóż… Faktycznie tego nie zapomni, ale nie tylko ze względu na wyśmienite potrawy.

Węch

„Minąwszy pałacową lecznicę, Kucharz poczuł w nozdrzach słodki aromat, co oznaczało, że zbliżają się do sułtańskiej piekarni. Dobrze wiedział, jak działa na człowieka zapach świeżego chleba, więc mocno się nim zaciągnął.”

Jednak to nie Halil Pasza jest naszym głównym bohaterem. Jest nim ten, który ugotował te wszystkie przewspaniałe potrawy na ucztę. Nie poznajemy jego imienia. Odtąd autor będzie go nazywał Kucharzem.

Aromaty w „Baszy smaku” są równie ważne, co smaki. Prawdę mówiąc, bez zapachu nie ma smaku. Jeśli jeszcze tego nigdy nie próbowaliście, spróbujcie zjeść coś, co bardzo lubicie, ale z zatkanym nosem. I jak? Nadal jest takie pyszne? Nie sądzę. 

I tę wiedzę Saygin Ersin wykorzystuje w swojej książce. Opisuje on nie tylko woń jadalnych składników potraw, ale także zapachy ludzi i ich emocji. Niesamowite w tej książce jest, jak to wszystko się ze sobą przenika. Ludzkie zmysły i wszelkie możliwe emocje. To, co widzialne, z tym, co jedynie wyczuwalne na granicy świadomości. Jedno z drugim jest połączone i jedno bez drugiego nie istnieje.

"Basza smaku" Saygin Ersin | JennyDawid.pl

Wzrok

„Wszyscy z zaciekawieniem zwrócili oczy ku nowemu kucharzowi. Nie zamierzał on jednak zdradzać szczegółów dotyczących swojej tożsamości.”

Z czasem dowiemy się, że Kucharz nie jest pierwszym lepszym kuchcikiem z ulicy. Oczywiście, mogliśmy się już tego domyślić po samym opisie na tylniej stronie okładki czy chociażby tytule. Jednak autor nie zdradza zbyt wiele na początku. Właściwie to są rzeczy, których nie zdradza prawie do samego końca.

Historia głównego bohatera toczy się równolegle w jego teraźniejszości i przeszłości. I nie są to losowe fakty z młodości wplecione w zupełnie niezależne wydarzenia w dorosłym życiu Kucharza. Kiedy w głównej fabule dochodzimy do miejsca, w którym motywacja Kucharza wydaje nam się niezrozumiała, zostajemy płynnie przeniesieni w czasie do odpowiedniego etapu życia bohatera. Poznajemy jego losy od momentu, kiedy był kilkuletnim brzdącem i dowiadujemy się, co wpłynęło na jego działania dwadzieścia lat później.

Słuch

„W progu pojawił się niski starzec. […] Z rozdrażnieniem nadstawił ucha, by posłuchać odgłosów pracy…”

„Basza Smaku” to nie tylko Kucharz. Wokół niego pojawia się mnóstwo ciekawych postaci. Inni pałacowi kucharze, ich pomocnicy, strażnicy i inni mieszkańcy sułtańskiego pałacu, a także osoby, od których uczył się życia nasz główny bohater. Autor uchyla nam rąbka tajemnicy w kwestii losów przeszłych i teraźniejszych kilku osób, które ukształtowały sposób myślenia Kucharza, budziły w nim wiele emocji, zarówno dobrych, jak i złych, a także wskazywały drogę, którą powinien podążać, o ile starczy mu odwagi i wytrwałości.

Mamy tu także opisy pałacu i innych miejsc, w których dzieje się akcja książki. Nie tylko oglądamy ją oczyma różnych postaci, ale także wsłuchujemy się w ich otoczenie i odczuwamy to, co oni odczuwają.

Język, jakiego używa Saygın Ersin, wywołuje sporo odmiennych emocji. Czujemy obawę, gdy słyszymy nieznane głosy czy kroki. Cieknie nam ślinka, gdy czujemy aromaty gotowanych potraw. Świecą nam się oczy na widok cudowności sułtańskiego pałacu. Jeśli tylko sobie na to pozwolimy, możemy wszystkimi zmysłami przenieść się do XVII-wiecznego imperium osmańskiego i poczuć się, jakbyśmy tam byli naprawdę.

Dotyk

„W tym momencie jedynym sensem całej jego egzystencji była możliwość odczuwania dotyku jej dłoni na ramieniu, jej rzęs na jego szyi oraz ciepła jej piersi na jego torsie.”

Czymże byłaby historia o odnajdywaniu siebie, gdyby nie było w niej choćby odrobiny miłości? Gdyby takiego wątku zabrakło, okazałoby się, że brakuje czegoś naprawdę ważnego. Nie będę Wam jednak o tym opowiadać, bo odebrałabym Wam okazję do samodzielnego odkrywanie losów Kucharza i jego ukochanej.

Zamiast tego, chciałabym wspomnieć o tym, jak ta książka jest wydana. Matowa bordowa okładka z wytłaczanymi złotymi napisami wygląda przepięknie i kusi, by co jakiś czas po nią sięgnąć i poczuć tytuł pod opuszkami palców. Niesamowicie się to zgrywa z treścią tej powieści, gdzie każdy zmysł ma znaczenie. Do tego, mimo że jest to prawie 400 stron, książka jest w miarę lekka i wygodna do trzymania nawet w trudniejszych, komunikacyjnych warunkach. Warto też zauważyć, że nie jest wcale łatwo złamać jej grzbiet, co powinno zadowolić wszystkich, którzy tak jak ja smutają, gdy coś się stanie niedobrego podczas lektury.

Ostatnia rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę, jest słowniczek tureckich słów i zwrotów umieszczony na samym końcu tego wydania. Nie wiem, czy to inicjatywa autora, tłumacza czy wydawnictwa, ale ktokolwiek jest za to odpowiedzialny, miał świetny pomysł. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym się nie zorientowała dopiero po przeczytaniu książki, mimo iż informacja o tym widnieje już na pierwszej stronie. Brawo ja!

"Basza smaku" Saygin Ersin | JennyDawid.pl

„Basza smaku” to książka niezwykła. Można ją potraktować jak historię opowiadaną przez utalentowanego barda. Mimo iż sporo się dzieje, to nikomu nigdzie się nie spieszy. Jest czas na podziwianie przyrody, słuchanie własnego serca czy rozmyślania o życiu. Jest czas, by nauczyć się czegoś o otaczającym nas świecie, a także o sobie samym.

Owszem, jest dużo bogatych opisów, które mogą na wstępie odstraszyć żądnych kacji, ale według mnie autor nigdzie nie przedobrzył. Wszystkiego jest w sam raz.
Pytanie tylko, czy pozwolisz sobie się tym delektować?


Wszystkie cytaty umieszczone w tekście pochodzą z książki „Basza smaku” Saygin Ersina, wydanej przez wydawnictwo SQN w 2018 roku.

Za książkę dziękuję portalowi Czytam Pierwszy.

,,,
Podobne wpisy

avatar
  Subscribe  
Powiadom o