istolethetv – stretching

Jeśli masz szczęście, to trafi Ci się jogin, bokser albo fanatyk zumby. Jak jesteś mną, padnie na crossfitowca. Nie daj borze, będzie miał akurat zabawowy nastrój i po pięciu seriach z ciężarem dwa razy większym niż zwykle, każe Ci zrobić powtórkę, ale tym razem już bez przerw. A jak będziesz ostatkiem sił czołgał się po wykładzinie do szatni, to przypomni z rozbrajającym uśmiechem, że to było dopiero pierwsze ćwiczenie z miliona, które na dziś zaplanował.

No ale co zrobisz? Podniesiesz się, bo przecież pakerzy patrzą. A w swojej głowie…

Słyszysz siarczystą panią lekkich obyczajów. Cały harem tych niewiast. Nieważne, jak długo i starannie czyściłeś swój język po studiach. Nie ma znaczenia, że z trudem pozostawałeś tylko po tej radosnej, słodkopierdzącej stronie YouTube’a. Na samą myśl o kolejnym powtórzeniu Twój słownik wzbogaca się o kilka nowych, obco brzmiących słów.

Urozmaicanie codziennego słownictwa będzie zresztą jedyną okazją do rozwoju osobistego. Nie będziesz miał nawet czasu na robienie nadgodzin w robocie, a więc żegnajcie również awanse i podwyżki.

Skoro już o pieniądzach mowa, wyobraź sobie taką sytuację. Czytasz Szafrańskiego od miesięcy, po nocach wdrażasz domowe budżety, mózg masz już dawno wyprany (w minimalnej ilości wody, bo przecież trzeba ją oszczędzać). A potem wracasz z treningu cały mokry od potu, jedyne o czym marzysz to czterogodzinny prysznic albo kąpiel do rana. Pralka w najlepszym razie chodzi co drugi dzień. Panie Michale, jak oszczędzać?

OK. Byłeś dzielny. Prysznic trwał ledwie godzinę, a śmierdzące ciuchy wywaliłeś do wietrzenia na balkon. Świetnie! A jako że spaliłeś właśnie więcej kalorii niż przez ostatni rok, to zasłużyłeś na suty posiłek. Szczęśliwy zaglądasz do lodówki, a stamtąd wyłania się głowa trenera i pyta, jak dieta.

Zamykasz więc lodówkę. W sumie to nawet jesteś z siebie trochę dumny. I tak jesteś już padnięty, więc im szybciej pójdziesz spać, tym szybciej będzie śniadanie. No i masz szansę się w końcu wyspać! Przykładasz głowę do poduszki, zamykasz oczy i… DRRRR!!! What the…?! Otwierasz niechętnie jedno oko. Świt jeszcze nawet nie pomyślał o tym, by się pojawić za oknem. Kątem świadomości dostrzegasz migającą kopertę na telefonie. Otwierasz wiadomość… „Cześć! I jak tam? Poranne kardio już zaliczone? Do zobaczenia wieczorem! Mam świetny pomysł na trening!”. Siarczysta pani lekkich obyczajów wymyka Ci się spomiędzy zaciśniętych zębów.

 

Wysłano z podłogi między salą a szatnią.

 

Foto: istolethetv

,
Podobne wpisy

2 Komentarze on "Dlaczego nie należy mieć trenera osobistego?"

Powiadom o
avatar
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najpopularniejsze
Tom
Gość

Nieładnie narzekać :) Chcesz efektów? Włącz intensywność.

Jenny
Gość

Gdyby nie było efektów, to nie męczyłabym się dla sztuki ;)

wpDiscuz