See Bloggers 2014 – Loża Szyderców

Kolejność (prawie) przypadkowa.

Misio Dance
Jak Ida zacznie rozkręcać imprezę, to nie ma mowy, żeby się nie udała. Co prawda odradzam próby naśladowania kultowego już Misio Dance, jeśli nie trenowaliście go od co najmniej kilku lat. W najlepszym razie uda Wam się go przekształcić w jedyny i niepowtarzalny Król Parkietu Dance (jak jesteście Bartoszem) albo Terminator Dance (jak jesteście Marcinem). Jak jesteście mną, to odradzam podwójnie, bo mogę z autopsji powiedzieć, że jeszcze długa droga do jako takiej synchronizacji (o perfekcji nie wspominając).

Dziewczyny do ścisłych! (czy jakoś tak ;))
Na niedzielne wykłady niektóre blogerki zabrały swoje dzieci. Szczególnie w oczy rzuciła mi się dziewczynka pewnie nie starsza niż dwuletnia. Mam nadzieję, że to była dziewczynka, bo wolałabym nie oberwać za zmianę płci obcego dziecka ;). Panienka owa usilnie próbowała zmusić do jeżdżenia rozłożony na dwie części samochodzik. Mama jej go składała, a ona hyc go znów na pół, po czym oburzenie, że jak to nie działa?! Młodej wróżę świetlaną karierę w nowych technologiach, a rodzicom życzę wielkich pokładów cierpliwości do jej buntu przeciwko zastanej rzeczywistości.

Slow Burger
Najlepsze imprezy są zawsze w kuchni, a najłatwiej znajomości zawiera się w kolejce po burgera. Jak już się wreszcie do niej trafi. Jeśli ktoś ma moje szczęście, to najpierw zaliczy kilkukilometrowy marsz, by za drugim podejściem (z odpowiednim przewodnikiem) dotrzeć wreszcie na miejsce rozpusty.
Pod food truckami po raz pierwszy (i jak na razie ostatni) odezwała się do mnie Edie, którą od dawna podczytuję i wzdycham z zazdrości, ilekroć przypomni mi się jej ruda czupryna. I naprawdę nieistotne jest, że słowa te brzmiały mniej więcej: „Edwina nie trzeba się bać. On jest niegroźny.”.
A no i sam Kuba Jankowski powiedział mi: „Smacznego!”. Komentarze, że mnie z kimś pomylił albo że się przesłyszałam będą usuwane. Mój blog, moje przywidzenia ;).
Dodam jeszcze, że burgery ze Slow Burgera mogę z czystym sumieniem (i nienaruszonym żołądkiem) polecić.

Loża niedzielnych szyderców
Niedzielne popołudnie w doborowym towarzystwie, które doceniło nawet mega suchy żart. Plus jedno z nielicznych zdjęć, które udowadnia, że tam rzeczywiście byłam. Dzięki!

Ta jedna idealna fotografia
Do dziś nie potrafię wyjść spod wrażenia tego, co zrobił Marcin z NoLife Style. Trochę kazał przesunąć rękę, zabrać ulotkę ze stolika, odrobinę się wygiął, następnie pstryk i już. Koniec. Finito. A potem opublikował tę fotografię i okazała się być po prostu świetna. Czapki z głów.

 

Na koniec kilka zdjęć. Musicie wybaczyć ich słabą jakość, ale miałam ciekawsze rzeczy do roboty niż pstrykanie zdjęć, prawda.

Podobne wpisy

4 Komentarze on "5 drobiazgów, dzięki którym będę miło wspominać See Bloggers 2014"

avatar
  Subscribe  
najnowsze najstarsze najpopularniejsze
Powiadom o
Marcin Michno
Gość

Robię mało zdjęć bo został mi nawyk z kliszaka i nie marnuję klatek na duble.
Tylko nie mów Cichemu, bo się zacznie że żaden kadr z nim nie jest zmarnowany ;)

Jenny Dawid
Admin

Obiecuję, że nic mu nie powiem :)

Bartosz Cicharski
Gość

Ech… to przecież oczywista oczywistość. Myślicie, że dlaczego Iza zgarnęła nagrodę za #friendsee? Bo było widać kawałek mojej twarzy.

Ale fakt, to, jak Marcin foci, robi wrażenie. Spodziewałem się takiego charakterystycznego terkotu migawki przy wielu zdjęciach, a tu „klik” i gotowe. Czapki z głów, jako się rzekło.

Pragnę zauważyć tylko, że fotka ze ścianki jednak jest ze mną. Choć specjalnie była robiona druga, beze mnie. I po co? ;)

Jenny Dawid
Admin

To wszystko przez to, że na tych, gdzie jestes sama, próbowałam się uśmiechnąć ;)