The Flock

The Flock – gra z opóźnionym samozapłonem

The Flock mógł być kolejnym multiplayerem, który po stosunkowo niedługim czasie zniknąłby w czeluściach niepamięci. Mógłby, gdyby nie jeden drobny szczegół.

 

The Flock

Ten multiplayerowy thriller stworzyło holenderskie studio Vogelsap. To ich pierwszy oficjalny projekt, ale już jest o nich głośno z powodu decyzji, którą podjęli w związku z grą.

Gra teoretycznie niczym się nie wyróżnia. Każdy zaczyna jako przedstawiciel gatunku Flock. Celem jest złapanie Artefaktu Światła (oryg. Light Artifact) i przytrzymanie go tak długo, by postać przemieniła się w Carriera (jest to jedyna postać, która może wygrać grę). Problem w tym, że Flock ginie natychmiast, gdy poruszy się w świetle artefaktu. Jeśli ktoś zdecyduje się pozostać w miejscu, zamienia się w skałę odporną na działanie światła.

 

215.358.979

Tyle dokładnie wynosi populacja Flocków. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że z każdą śmiercią Flocka, czy to poprzez spalenie w świetle albo spadnięcie w przepaść, czy zamianę w Carriera, populacja zmniejsza się o 1. Gdy licznik dobije do 0, gra przestanie być dostępna w sprzedaży, a dotychczasowa rozgrywka zostanie zakończona. Tak, dobrze przeczytaliście, gra zniknie.

 

I tak to się ma skończyć?

No dobra, nie będzie aż tak źle. Chociaż nie będzie już można zakupić gry, to dotychczasowi gracze zostaną nagrodzeni Wielkim Finałem. Jego szczegóły na razie nie są znane, ale twórcy obiecują, że będzie klimatycznie i satysfakcjonująco. O tym, przekonamy się jednak dopiero za jakiś czas.

Ale po co to wszystko?

Nie jest żadną tajemnicą, że każdy multiplayer, jak świetny by nie był, po jakimś czasie samoistnie umiera. Gracze się nudzą, odchodzą jedni po drugich, ci najwytrwalsi rezygnują, bo nie mają już z kim grać. Z czasem utrzymanie serwerów i supportowanie gry staje się tak uciążliwe dla twórców, że z żalem decydują się zakończyć ten rozdział swojego życia.

Vogelsap postanowiło wykorzystać tę wiedzę i stworzyć metaforę wymierania gatunku. Chcieli, by gracze mogli jeszcze bardziej poczuć, jak smakuje powolne znikanie z powierzchni ziemi.

Jest tu także drugie dno. Każdy z nas stara się odznaczyć w pamięci innych, by po śmierci nas wspominano. Tak samo robi Vogelsap. Gra zniknie, ale zostanie na zawsze zapamiętana, jako pierwsza gra, która uległa samozniszczeniu.

 

The Flock – strona oficjalna

 

 

Ja prawdopodobnie nigdy w to nie zagram (chyba że na YouTube’ie ;)), ale pomysł wydał mi się na tyle intrygujący, że z zainteresowaniem będę obserwować, jak się rozwija sytuacja.

A co Wy myślicie o decyzji twórców The Flock? Jest innowacyjna i genialna czy może głupia i bezsensowna? Myślicie, że inni twórcy podążą tym śladem i z czasem zobaczymy takie zabiegi także w innych tytułach?