"Śladem zbrodni" Tess Gerritsen | JennyDawid.pl

Tess Gerritsen „Śladem zbrodni”

Tess Gerritsen "Śladem zbrodni" (HarperCollins)O Tess Gerritsen usłyszałam przypadkiem kilka lat temu, gdy w malutkiej księgarni w tunelu Dworca Centralnego w Warszawie postanowiłam kupić jakąś książkę na podróż powrotną do domu. Pierwszy raz w życiu wtedy poprosiłam o pomoc w wyborze sprzedawcę i zdecydowałam się zaryzykować. Do dziś jestem niesamowicie wdzięczna tamtej pani, bo Gerritsen stała się jedną z moich ulubionych autorek (a już na pewno ulubioną, jeśli chodzi o thrillery medyczne).

Nic więc dziwnego, że ujrzawszy w bibliotece książkę Tess, której jeszcze nie miałam okazji przeczytać – wzięłam ją w ciemno. Dopiero w domu zorientowałam się, iż wypożyczona pozycja jest romansem kryminalnym. Postanowiłam jednak sprawdzić, jak to smakuje.

Rodzice rodzeństwa Tavistock, agenci brytyjskiego wywiadu, giną w bliżej nieokreślonych okolicznościach. Po dwudziestu latach Beryl dowiaduje się, że w rzeczywistości jej ojciec zamordował matkę, a następnie popełnił samobójstwo. Zagłębiając się w akta dotyczące tego tragicznego wydarzenia odkrywa wiele niejasności i postanawia na własną rękę odkryć, co zdarzyło się naprawdę.

Śledztwo rozpoczyna wraz z bratem Jordanem w Paryżu, gdzie dołącza do nich poznany wcześniej agent CIA Richard Wolf. Bardzo szybko stają się niewygodni dla tych, którzy wiele lat temu próbowali zatuszować sprawę. Im więcej tajemnic odkrywają, tym większe grozi im niebezpieczeństwo. A gdzie są silne negatywne emocje i permanentne poczucie zagrożenia – tam także bardzo łatwo o narodziny uczuć, które mogłyby wprowadzić w życiu nieco równowagi…

Kiedy słyszę „Gerritsen”, to myślę „mocna fabuła, trochę wnętrzności, wartka akcja i zazwyczaj zaskakujące rozwiązanie”. W pierwszym momencie ciężko mi było się oswoić z faktem, że tym razem autorka skupia się na relacji damsko-męskiej w sposób zarezerwowany głównie dla romansów. Jednak kiedy akcja nabrał rozpędu, relacje uczuciowe głównych bohaterów przestały razić, a książka wciągnęła mnie tak bardzo, że (pomijając pierwsze 35 stron) przeczytałam ją jednym tchem.

Mimo iż pozycja ta została wydana pod szyldem Harlequina – nie jest typowym przedstawicielem tego typu książek. Część romansowa jest może nieco tendencyjna, ale w całości przeważa świetnie skonstruowany wątek kryminalny.

„Śladem zbrodni” ze spokojem mogę polecić każdej kobiecie lubiącej intrygi i afery szpiegowskie z lekką nutą tego, co czyni lekturę bardziej „babską”. Pozostałym zalecałabym ostrożne dawkowanie – wątek romansowy może chwilami wydać się im zbyt widoczny.

Jest to książka, którą szybko się czyta (na jeden bądź dwa wieczory) i raczej się do niej już nie wróci. W każdym razie ja nie lubię czytać kryminałów, gdy już znam rozwiązanie zagadki.