"Przygoda fryzjera damskiego" Eduardo Mendoza | JennyDawid.pl

Eduardo Mendoza „Przygoda fryzjera damskiego”

Eduardo Mendoza "Przygoda fryzjera damskiego" (Znak Literanova)Jest to jedna z tych książek, które bardzo chciałam polubić, ale zwyczajnie nie dałam rady. Uwielbiam powieści pełne absurdalnego humoru, zakręcone tak, że czasem nie ma możliwości, by to wszystko rozplątać. I „Przygoda fryzjera damskiego” taka właśnie miała być. Miała.

Zaczyna się niewinnie, trochę pretensjonalnie, ale wstęp jest po to, by  można było się rozkręcić. Także dałam Mendozie szansę. Poza tym z „Przygodą fryzjera damskiego” zapoznawałam się w formie audiobooka. Zaczęłam go słuchać na początku treningu na siłowni, ponieważ był jedynym, który przebijał się przez łomot lecącego z głośników czegoś, co niektórzy nazywają muzyką. Oraz nie oszukujmy się, byłam też ciekawa, o co w tej historii właściwie chodzi.

Niestety, książka przez większość czasu męczyła mnie bardziej niż trening. Język, którego używał autor, często mnie drażnił. Nie cierpię powtórzeń, a tam było ich mnóstwo. Do tego nie raz było coś powiedziane tymi samymi słowami z ewentualnie zmienionym szykiem – zazwyczaj trzy bądź cztery razy.

Humor w tej powieści był bardzo nierówny. Oczywiście zdarzało się, że coś mnie naprawdę rozbawiło – chociażby absurdalna sytuacja, która nagle powtarza się po raz drugi, a potem po raz trzeci, bardzo mocno przekraczając granicę normalności. Rzecz w tym, że Mendoza nie zna umiaru. Po trzecim razie nastąpił czwarty, piąty i tak bodajże do ósmego. To, co na początku było śmieszne, stało się najpierw nudne, a na końcu zaczynało porządnie irytować.

Denerwowało mnie też, że każdy subtelny i smakowity żart autor potem wyjaśniał. I zgadnijcie, czy robił to raz? Oczywiście, że nie! Wyjaśniał go kilkakrotnie, coraz prostszymi i nierzadko wulgarniejszymi zdaniami. Tak jakby nie mógł się zdecydować, dla kogo właściwie pisze tę książkę, i chciał zadowolić wszystkich. Problem w tym, że dzięki temu z czegoś, co mogło być naprawdę świetną lekturą, powstało po prostu nieokreślone coś.

Bardzo starałam się do „Przygody fryzjera damskiego” przekonać, ale się nie udało. Słuchałam tego audiobooka już chwilę temu, a do dziś na jego wspomnienie czuję się rozdrażniona. Szkoda, bo potencjał był naprawdę spory. Myślę jednak, że język i styl pisania Mendozy może się komuś spodobać, zwłaszcza jeśli subtelnych żartów nie wyłapie od razu i nie zdąży się zniechęcić do ich wyjaśniania.

 

Słów kilka o lektorze

Jacek Kiss po raz kolejny dał radę i bardzo przyjemnie się go słuchało. Sprawiło to, że przebrnięcie przez tę powieść stało się o wiele łatwiejsze. Gdybym czytała wersję drukowaną, prawdopodobnie rzuciłabym ją w kąt (albo wręcz wyrzuciła przez okno).