Youthful dreams | fot. Ken Bosma

Możliwe, że mieliście okazję przeczytać niedawno wpis Andrzeja z jestkultura.pl o Wielkich Pominiętych. U mnie spowodował on to, z czym staram się walczyć, czyli ciągłe tworzenie w głowie listy rzeczy, które koniecznie muszę nadrobić (i to najlepiej już, teraz, natychmiast!). I chociaż wiem, że zabraknie na to czasu, to i tak głowa głowa spuchła mi od myślenia.

Wiele z tych spraw to marzenia jeszcze z dzieciństwa, które nigdy nie chciały odejść. Inne to całkiem świeże kwestie, o których wcześniej nie miałam odwagi marzyć. Każda z nich pragnąca uzyskać najwyższy priorytet.
Zauważyłam, że całość mogłabym podzielić na pięć głównych dziedzin. Kolejność nieprzypadkowa.

 

Książki

Kiedyś postanowiłam sobie, że przeczytam wszystkie książki z listy „1001 książek, które powinieneś przeczytać przed śmiercią”. Jednak nawet jeśli będę odhaczać jedną pozycję tygodniowo, to zapoznanie się ze wszystkimi zajmie mi, bagatela, 20 lat. I to przy założeniu, że jedna pozycja to jedna książka (co oczywiście mija się z prawdą, bo chociażby takie „Baśnie 1001 nocy” w niepełnym polskim tłumaczeniu mają aż 9 tomów). A co z tymi, których na liście Boxalla zabrakło? I co z nowościami, których setki pojawiają się każdego tygodnia? No właśnie.

 

Filmy i seriale

Tutaj jest jeszcze gorzej. Nawet przesiedzenie całego weekendu, by nadrobić parę sezonów jakiegoś serialu czy obejrzeć kilka filmów, niewiele daje. Moja lista „koniecznie do obejrzenia” ma już grubo ponad 1000 tytułów i ciągle się wydłuża. A ja i tak zawsze oglądam coś jeszcze innego.

 

Muzyka

Ubolewam bardzo nad faktem, że najprawdopodobniej nie będzie mi dane posłuchać na żywo wszystkich wykonawców, których bym chciała. Nie każdy dociera do Polski, a na wyprawę za granicę zazwyczaj nie można sobie pozwolić (brak czasu/brak funduszy/brak trasy koncertowej /brak życia w artyście – niepotrzebne skreślić).

W tym punkcie mogę wymienić także chęć nauczenia się gry na paru instrumentach (perkusja, flet poprzeczny, saksofon, fortepian, hung drum, mogłabym tak długo wymieniać…). I nie oszukujmy się, wokalistką w kapeli rockowej też już raczej nie zostanę.

 

Podróże

Gdybym mogła już teraz spakować plecak i ruszyć w niekończącą się podróż dookoła świata, to byłaby szansa, że zobaczyłabym te miliony miejsc, do których wzdycham, przeglądając internet wzdłuż i wszerz. Niestety, to nadal byłoby za mało, ponieważ, jak to ja, nie potrafię ograniczać własnych marzeń. Niech pierwszy rzuci kamień ten, co nie chciałby na żywo zobaczyć Ziemi z kosmosu (czy jak to tam leciało).

 

Gry

Z grami problem jest zupełnie inny niż z całą resztą. Na nie zawsze znajdę czas i chęci. Rzecz w tym, że one szybko ulegają przeterminowaniu. Marne szanse, że któraś gra z lat 90. zachwyci mnie teraz tak samo, jak zrobiłaby to tuż po swojej premierze. Nieco inaczej jest z grami, w które wtedy udało mi się zagrać, ale przecież mówimy tu o nadrabianiu zaległości. Jak bardzo by się nie starać, to już nigdy nie będzie to samo. Pozostaje jedynie nie przegapiać bieżących nowości.

 

Ktoś może pomyśleć, że zamiast marnować czas na wzdychanie, czego nie zdążę zrobić, powinnam wyłączyć komputer i po prostu zacząć działać. Jakby Wam to powiedzieć… Są marzenia wielkie i jeszcze większe. Pozostaje tylko kwestia ustalenia sobie priorytetów. Powyżej tylko te, z którymi się pogodziłam, że mogą się nigdy nie ziścić. O reszcie dowiecie się, gdy będę je odhaczać na liście „do zrobienia”.

 

Foto: Ken Bosma

5 dziedzin, w których zaległości nigdy nie nadrobię
  • Też już się chyba pogodziłem z faktem, że nie obejrzę i nie przeczytam wszystkiego, co bym chciał. Ale że mam sklerozę, to i tak owe listy robię, bo przynajmniej mam poten z czego w razie potrzeby wybierać :)

    • Jenny

      Ja mam z czego wybierać, a i tak decyduję się zazwyczaj na coś spoza listy.

      • E no, tak też mam ;) ale staram się raz po raz chociaż z listy brać. Pomijając, że listę w Evernote muszę zaktualizować o 1) przeczytane z niej 2) nowe sugestie…

        Btw. Podrzucisz jakoś swoje listy filmowe i książkowe? ;)